czwartek, 13 lipca 2017

Samodzielnie pekaesem

W sobotę - konwent mangi. Ale też urodziny cioci poza miastem, wyjazd na cały weekend. Co robić?

Otóż Bartek zdecydował się dojechać do nas pekaesem w niedzielę. Został sam w domu, musiał o odpowiedniej porze wstać, dojść na przystanek, z którego nigdy nie jechał,  no i dotrzeć na miejsce. Oczywiście - kupić bilet.

Przyjechał! Wysiadł wprawdzie wioskę wcześniej, bo ulice były już nazwane od nazwy docelowej stacji, ale się zorientował. Zadzwonił, poinformował, doprecyzował, gdzie jest i w ogóle i w szczególe. Przy zegarze i przy Biedronce :)

Rozglądaliśmy się i nie zauważyliśmy Bartka. Trzeba było szukać wyróżniającego się z tłumu nastolata, co w grubej bluzie w upał na barierce siedzi.

Jak sprawić, by człowiek był samodzielny? Pozwolić mu. Cóż z tego, że wysiadł wcześniej? Kupił samodzielnie bilet, pozamykał chatę, nie zaspał, co jak wiecie jest całkiem możliwe - zaspać na autobus o 13.19 :)

Jutro PPP  - czas na nowe orzeczenie.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz