wtorek, 28 listopada 2017

Dorastanie

Myślałam, że nie nastąpi ten moment, w którym syn zacznie zwracać uwagę na wygląd. Nastąpił.

Jest układanie fryzury. Już nie ma tak, że dziesięć minut w łazience i wychodzi. Teraz przydałaby się druga łazienka.

Ale to pikuś.

Kilka dni temu B. zszył sobie rozerwaną koszulę. Bo wie, że na mnie nie może liczyć (dwie lewe ręce).

- Ojej

- No co, jak mi się kiedyś nudziło, to oglądałem te dwie książki o szyciu.

To było lata świetlne temu.

Ostatnio też przymierzył koszulę, przejrzał się w lustrze i stwierdził, że dokładnie o ten rodzaj koszul mu chodzi - miła w dotyku i krój odpowiedni, dobrze leży. Matka spisała na karteczce markę.

Doszłam do wniosku, że jednak trzeba kupić marynarkę. Uśmiech bezcenny. B. chce marynarkę. B. ogląda strony z marynarkami. B.  nie śmiał powiedzieć, że chce marynarkę. Znając B. gotów byłby marynarkę kupić sobie sam.


Ale to też wszystko PIKUŚ. Małe miki. Bo...

Dzisiaj B. zaczął zwężać sobie koszulę. Robić takie wstawki czy coś podobnego. Wszystko sobie pozaznaczał szpilkami i szył. Szok. Mówię, że może do krawcowej czy coś... Nie, on przecież umie.

Dziś taki dzień, że wierzę, iż poradzi sobie w innym mieście, na studiach. Bo nie zanosi się, by studiował na UZecie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyższy level cwaniactwa

Zdarza mi się podsłuchiwać rozmowy między chłopakami. Gdyby nie to, pewnie o wielu rzeczach bym nie miała pojęcia. Na przykład, że B. miał i...