poniedziałek, 20 listopada 2017

Kalkulator kupił ze swoich

B. kupił sobie kalkulator. Bo poprzedni nie ma tylu funkcji a na olimpiadę i na przyszłość potrzebny już taki bardziej wypasiony. Kupił sobie go sam i gdyby nie podsłuchana rozmowa w ogóle nie wiedzielibyśmy, że go sobie kupił. Nie zamierzał nam powiedzieć, że potrzebny mu taki.Przy tej okazji dowiedzieliśmy się, że olimpiada jest w sobotę.

To mnie przeraża. Jest strasznie samodzielny, ale zaciera mu się granica, nie wie, że ten kalkulator powinniśmy kupić mu my -  rodzice. To nie zachcianka, widzimisię. To prawdziwa potrzeba. jak zeszyt do szkoły. 

Nie wiem, ile takich rzeczy B. kupił. Może więcej. Zwykle nie wydaje swoich pieniędzy, rusza je tylko, kiedy ma prawdziwą potrzebę. Teraz miał.

Nie tak dawno prosiłam, by chłopcy podpowiedzieli, co Gwiazdor mógłby im kupić. Otóż B. niczego nie potrzebuje. Po chwili zastanowienia - "mam rozwalony portfel". Jaki portfel potrzebuje? Płaski. 

Jakieś podpowiedzi, co kupić na Gwiazdkę? W granicach rozsądku. Ostatnio zaświeciły mu się oczy do mojego chińskiego pióra. Nie wiedział, że są takie na pompkę :) 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyższy level cwaniactwa

Zdarza mi się podsłuchiwać rozmowy między chłopakami. Gdyby nie to, pewnie o wielu rzeczach bym nie miała pojęcia. Na przykład, że B. miał i...